“Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko”, czyli dlaczego spieprzyliśmy niektóre sprawy

Tytuł: “Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko
Autor: Tom Phillips
Wydawnictwo: Albatros Ocena: 3.5/5 

Szybka recenzja (dla zabieganych)

Ogólnie o książce: 

  • Tytuł – lekko kontrowersyjny i przesadzony, ale dzięki niemu od razu wiemy, że książka nie pretenduje do kategorii bardzo poważnych.
  • Napisana z dużym poczuciem humoru i sporą dawką ironii. 
  • Nie jest to typowa książka popularnonaukowa. 
  • Autor (dziennikarz i komik) przygotował dla nas przegląd historycznych i współczesnych wydarzeń interpretowanych jako porażki (czasem bardzo spektakularne). 
  • Dzieli je na kategorie takie jak: nasz mózg, kolonializm, wojny, przekształcanie środowiska, nauka, wybór przywódców. 

Czego się dowiemy:

Że błędem było (i dlaczego): 

  • wynalezienie rolnictwa, 
  • zmiana biegu rzeki zasilającej piękne Jezioro Aralskie,
  • zanieczyszczanie rzek do tego stopnia, że płoną,
  • sprowadzenie angielskich królików do Australii a “gatunków Szekspirowskich” do Stanów Zjednoczonych, 
  • gromadomyślenie w polityce (na przykładzie inwazji w Zatoce Świń), 
  • bycie miłym dla Cortesa (szczególnie na etapie podboju Meksyku),
  • uporczywe udowadnianie, że istnieje poliwoda (była po prostu brudna), 
  • zaprzeczanie istnieniu genów, ponieważ są zbyt “indywidualistyczne”,
  • i wiele innych naszych pomysłów.  

Czego się nie dowiemy: 

  • Dlaczego jesteśmy tacy doskonale niedoskonali (parę interesujących wskazówek autor podsunie w rozdziale “Dlaczego mózg jest idiotą”, ale na pewno temat nie został wyczerpany). 
  • Jak raz na zawsze przestać pieprzyć tak wszystko (autor nie zawarł części typowo poradnikowej i musimy sami się nadal głowić). 

Dłuższa recenzja (dla zadumanych)

Nie spieprzyliśmy wszystkiego. Tytuł straszy nas dość mocno, więc czuję się w obowiązku od razu uspokoić. Absolutnie nie jest to publikacja, która jest w stanie obronić tezę “o spieprzeniu przez nas totalnie wszystkiego”. Jest jednak w stanie obronić tezę o tym, że popełnialiśmy, popełniamy i będziemy nadal popełniać błędy (czasem mocno spektakularne). I na dodatek mało się z nich nauczymy, bo jak pokazuje historia, te nasze spektakularne błędy (równie spektakularnie) powtarzamy. 

Jak zacząć się uczyć na błędach

Książkę Toma Phillipsa nazwałabym “małym katalogiem błędów ludzkości”(bo o wiele większy mógłby też bez problemu powstać). Ten “mały katalog” doskonale przypomina jak niedoskonałym gatunkiem jesteśmy i ile razy naprawdę mocno napsuliśmy w przeróżnych dziedzinach.

W rozdziale “Dlaczego mózg jest idiotą”, Tom Phillips trochę próbuje nawet odpowiedzieć na nie tak łatwe pytanie: “No dobra, ale dlaczego tak bardzo psujemy?”. Ano, między innymi dlatego że:  

..nasz mózg nie jest wynikiem drobiazgowego procesu projektowania, mającego na celu stworzenie jak najlepszych myślących maszyn; jest luźnym zbiorem klisz, improwizacji i skrótów, które uczyniły naszych przodków o dwa procent lepszymi w znajdowaniu pożywienia albo o trzy procent lepszymi w przekazywaniu informacji <<O cholera, uważaj, to lew>>. 

Jeśli więc nasz mózg jest tak niedopracowanym oprogramowaniem i tak chętnie popycha nas do powtarzania błędnych zachowań, to czy jesteśmy w stanie się przed tym bronić. Czy w ogóle potrafimy uczyć się na błędach?

Historia (a na jej podstawie Tom Phillips) pokazuje, że nie idzie nam z tym najlepiej. Być może za mało czasu poświęcamy właśnie na analizę wcześniejszych porażek. Być może powinniśmy częściej sięgać po tego typu “katalogi”. I oglądać te nieszczęsne porażki z różnych stron, prześwietlać, ale przede wszystkim zapamiętywać.

Zapamiętywać po to, aby gdy wejdziemy znów na tę samą zgubną ścieżkę (np. zaczniemy wylewać wszystko co toksyczne i śmierdzi do pobliskiej wody), to zabłyśnie nam gdzieś w naszym niedoskonałym oprogramowaniu, wspomnienie płonącej rzeki (ten przykład opisany przez Toma Phillipsa na pewno zostaje w głowie na trochę).

Poczucie humoru autora i “zapamiętywalność” przedstawianych historii i historyjek, to na pewno mocne strony tej książki. A jak już Wiesz moja teza jest taka, że im więcej przemawiających do wyobraźni “katalogów błędów” przejrzymy, tym większa szansa, na wyprodukowanie w odpowiednim momencie genialnej myśli pt. “ee, uwaga to już było”. Autor co prawda nie wyraża takiego optymizmu (szczególnie w ostatnim rozdziale), ale miejmy w to wiarę nawet wbrew niemu.

Przypominajmy sobie więc nie tylko sukcesy, ale też porażki ludzkości. Nie tylko bohaterów i geniuszy, ale też tych zasłużonych „inaczej”. Być może dzięki temu nauczymy się lepiej wyciągać wnioski. I być może dzięki temu nie przyjdzie nam wegetować na toksycznej planecie odizolowanej od reszty wszechświata warstwą kosmicznych śmieci. Niestety, takim proroctwem Tom Phillips kończy swoją książkę.  Polecam! 😉

Jak bardzo jest to książka popularnonaukowa i czy faktycznie rekomenduję

Patrząc na książkę Toma Phillipsa z perspektywy książki popularnonaukowej nie dałam jej bardzo wysokiej oceny. Przede wszystkim ze względu na to, że za mało w niej typowo naukowej (czy „popularnonaukowej”) analizy. Analizy czy to samych porażek, czy też naszego niedoskonałego mózgu. Ciekawy pod tym kątem jest rozdział “Dlaczego mózg jest idiotą”.  Autor podejmuje w nim próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego ewolucyjnie/neurologicznie jesteśmy tak mocno skazani na porażki. Również rozdział o kolonializmie zawiera fragmenty głębiej uzasadniające stawianą tezę (tezę, że kolonializm był bez najmniejszego wyjątku złem). Ogromna większość treści, to jednak po prostu przegląd (przytoczenie) ciekawych i zapamiętywanych historii. 

Osobiście kupiłam ją trochę w biegu, jako lekturę do pociągu. Miała być nie za ciężka dla zaspanego mózgu, ale też choć odrobinę nauczać. W takiej roli u mnie się doskonale sprawdziła. Zaskoczyła też bardzo na plus humorem. W takiej właśnie roli ją rekomenduję każdemu, komu zdarzy się ochota na książkowe danie z kategorii “dowiedz się czegoś, ale na lekko”.